Tulipan – największy polski uwodziciel

Tulipan - najsławniejszy polski uwodziciel

Dzisiaj temat z nieco innej beczki. Chciałbym Wam przedstawić historię najsławniejszego polskiego uwodziciela o pseudonimie ‚Tulipan’, jakim okrzyknięto za czasów PRL Jerzego Kalibabkę. O jego losach powstał nawet serial, który z zapartym tchem śledziła cała Polska. Ta opowieść to głównie negatywne strony jego działalności.

Wszystko to dlatego, że w czasie swojej czteroletniej podróży po Polsce rozkochiwał w sobie kobiety i je okradał. Przez takie historie takie jak ta, samo słowo uwodziciel czy podrywacz stało się nietaktowne, kojarzone z wykorzystaniem i porzuceniem.

Jerzy Kalibabka urodził się w 1956 roku. Ojciec był rybakiem. Posiadał kuter i małą przystań. Młody Kalibabka często podróżował po wodzie z ojcem, co rodzina odbierała jako naukę do późniejszego pójścia w ślady za ojcem. W 1972 głowa rodziny zmarła i atmosfera w domu uległa zmianie. Nieustanne kłótnie z matką, brak bliskości; brak osoby, która mogłaby go pokierować – jak sam wyznawał, doprowadziły do sytuacji w której postanowił opuścić dom.

Pływałem na tym kutrze, ale każdego dnia czułem, że się duszę. Codziennie jedno i to samo. Były chwile, że chciałem krzyczeć – ja chcę żyć! To pragnienie życia było silniejsze od tego, co robiłem. - twierdził.

Na początku nowej drogi obrał kurs na Międzyzdroje. Tutaj spotkał znajomą kelnerkę. Miała ok. 25 lat, była wysoką, zgrabną brunetką. Po spędzeniu z nią dwóch dni, kiedy ona była w pracy, zostawił swój strój rybacki, a zabrał jej dżinsy i kilka innych rzeczy nigdy do niej nie wracając.

Następnie wybrał się do Świnoujścia. Poznając tam dwie siostry z Niemiec zaczął zupełnie inne życie. One go po prostu sponsorowały. Razem uczęszczali do dyskotek czy kawiarni, a kobiety płaciły za siebie i za niego. Po ich wyjeździe chłopak z Dziwnowa zamieszkał u 30-kilkuletniej kobiety. Znów stało się tak, jak we wcześniejszym przypadku – on ją zabawiał, zaś ona za niego płaciła. Odszedł, gdy poczuł, że powoli zatraca gdzieś swoją wolność.

W Szczecinie spał każdej nocy w innym mieszkaniu. Uważał, że pieniądze, które zaczął ‚pożyczać’ od kobiet z którymi się spotykał nie musiał zwracać, ponieważ z nimi spał. To w tej miejscowości zaprzyjaźnił się z prostytutkami. Ponownie, to kobiety zadbały o niego – szczególnie jeśli chodzi o wygląd, ale także i podszkolenie języków obcych. Przez to, że spędzali ze sobą dużo czasu nabył wielu umiejętności potrzebnych przy skupowaniu obcej waluty.

Przyszedł wreszcie czas, kiedy z kolegą z rodzinnej miejscowości wyruszył w kraj. Obaj polowali na zamożne kobiety po to by w zamian za seks otrzymywać od nich pieniądze, biżuterię i opłaty na rachunki w lokalach. Kalibabka najczęściej rozkochiwał w sobie młode, naiwne dziewczyny w wieku 15-18 lat, które pochodziły z bogatych domów.

W Zielonej Górze od Elżbiety nauczył się sztuki złotniczej. Zaczął więc przedstawiać się jako złotnik. Później była jeszcze Gdynia i Lublin. W każdym z tych miast panowie grabili ile mogli. Po powrocie do Dziwnowa doszło do kłótni między nimi – poszło o dziewczynę i wszystko prysło. Do tego ktoś rozpoznał w nim ściganego przez milicję przestępcę i został aresztowany. Wkrótce jednak uciekł, dzięki zdjęciu kajdankom i przewiezieniu go na rentgen klatki piersiowej o który sam zabiegał.

W pewnym momencie Jerzy Kalibabka zdał sobie sprawę, że bezpieczniej będzie, jeśli w jego podróżach towarzyszyć mu będą młode kobiety. Dzięki tej myśli zaczął on jeździć od miasta do miasta z dwiema dziewczynami u boku. Z tą, którą aktualnie kochał oraz tzw. służącą. Do obowiązków tej drugiej należało pranie, gotowanie, prasowanie koszul. Poza tym musiała ładnie wyglądać i być bezgranicznie w nim zakochana. Co ciekawe w nocy jedną i drugą traktował na równi.

Według relacji ludzi, którzy mieli z nim do czynienia wywierał piorunujące pierwsze wrażenie. Ubierał się bardzo modnie. Mawiał, że pochodzi z bogatej rodziny. Świetnie dogadywał się z każdym i chętnie nawiązywał nowe znajomości.

Z łatwością poznawał młode dziewczyny, jak i dojrzałe kobiety. Od poznania do seksu nie potrzebował zwykle więcej niż jednego dnia. Od swoich kobiet, z którymi podróżował wymagał bezwzględnego posłuszeństwa, co zapewne bardzo je podniecało. Niespełnienie rozkazów skutkowało czasem nawet biciem.

W związku z rosnącą przestępczością w całym kraju wysłano za nim list gończy. Sam Kalibabka twierdził, że uciekł milicji 27 razy. W sumie po jego ostatnim złapaniu postanowiono mu zarzut 103 przestępstw. Wartość skradzionych rzeczy wyceniano na 15 milionów.

Całe moje życie, od czasu opuszczenia domu rodzinnego aż do aresztowania było jedną, wielką euforią miłosną. – wyznał Jerzy Kalibabka w wywiadzie opublikowanym w ‚Przeglądzie Tygodniowym’.

Tulipan nie widział nic złego w tym, co robił. Uważał, że każdą z kobiet kochał, zaś jednym zabierał by móc dać drugim. Tłumaczył się tym, że jakoś je musiał utrzymać.

W 1983 rozpoczął się proces przeciwko niemu. Przed sądem zeznania złożyło około 200 młodych dziewczyn oraz 30 innych śiadków. On sam przyznawał się do większości zarzucanych mu czynów. Zaprzeczał posądzeniom o gwałty. Przy każdej okazji zaznaczał, że kobiety oddawały mu się dobrowolnie i bez przymusu.

Paradoksalnie w Dzień Kobiet, w 1984 r., zapadł wyrok, gdzie skazano go na 15 lat pozbawienia wolności i ponad miliona złotych grzywny. Samo odczytywanie wyroku i uzasadnienia trwało przeszło 5 godzin. Nawet będąc w więzieniu Tulipan dostawał pełno listów miłosnych od kobiet, a dziennikarze dalej zabiegali o wywiady.

Gdybym żył w Ameryce, dostałbym 380 lat. – podsumował sprawę Kalibabka.

Pod koniec 1993 roku został zwolniony z odbywania reszty kary więzienia. Zamieszkał w Dziwnowie i tu ustatkował się. Po wyjściu z więzienia wokół Kalibabki ponownie pojawiły się młode kobiety. Zaczął też interesować się nim wymiar sprawiedliwości.

Oni zrobili to specjalnie. Usłyszałem ze 30 zarzutów, od oszustwa do usiłowania zabójstwa mojej teściowej, która w wannie podcięła sobie żyły. A ja byłem niewinny. Musiałem uciekać. - wspomina Tulipan.

Przez kolejne pięć lat ukrywał się w Gorzowie Wielkopolskim. I mimo listów gończych, które zostały za nim rozesłane po całej Polsce, prowadził dalej swoje ulubione życie towarzyskie. Tam właśnie poznał swoją obecną partnerkę, 29-letnią Karinę z którą ma aktualnie piątkę dzieci.

Karina była modelką, a ja w tym czasie żyłem w związku z dwoma kobietami. Obie kochanki były w ciąży. Wiedziałem, że muszę ją zdobyć, i to za wszelką cenę. I zdobyłem, ale musiałem sprzedać pralnię chemiczną i kupić całą agencję modelek. – mówi.

Od niedawna ich rodzina utrzymuje się z małego zieleniaka postawionego tuż przed domem. Żyją prawdę mówiąc w ubóstwie. Według sąsiadów, Tulipan dalej oszukuje i zaprasza kobiety na castingi. Są oni bardzo wrogo nastawieni wobec niego. Narzekają na to, że ciągle przyjeżdża sanepid i komornicy.

Jestem szczęśliwy, bo mam rodzinę. Ale jestem stworzony do innego życia! I cierpię. Cierpię okrutnie. Przychodzi młoda dziewczyna, moja siostrzenica. Patrzy mi w oczy. Wiem, że wystarczy tylko chwila, tylko parę słów, by była moja. Ale ja tego nie chcę. No, może chcę. Ale lepiej nie mówić za wiele… – rozmyśla uwodziciel.

Na pytanie, czy nie żałuje odpowiada jasno:
Przecież to były inne czasy, to był mój sposób na życie. Poza tym ja naprawdę kochałem każdą kobietę, z którą spałem.

Jerzy Kalibabka jest ojcem co najmniej 28 dzieci oraz spał z przeszło 2000 kobiet. Jak sam zaznaczał, po tej liczbie po prostu przestał liczyć.

Ze względu na skalę przestępstw, w latach ’80 okrzyknięto go najsłynniejszym polskim oszustem-uwodzicielem. Jego sprawa wywołała ogólnospołeczną dyskusję. Mówiono nawet o „syndromie Kalibabki”, gdzie wypowiadali się znani prawnicy, psychologowie, seksuolodzy. Tulipan jednak pozostawał przy swoim twierdzeniu, że każdą kobietę kochał tak samo.

Źródłem powyższych informacji były głównie serwisy SE.pl oraz Onet.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się!

Facebook - coraz mniej użyteczna zabawka
Facebook – coraz mniej użyteczna zabawka

Największy serwis społecznościowy na świecie nie jest już tym, czym był...

Czego uczy mnie ta sytuacja?
Czego uczy mnie ta sytuacja?

Pytanie to zadaję sobie zawsze, gdy coś mi nie wychodzi. Dzięki...

Dlaczego warto nieustannie próbować?
Dlaczego warto nieustannie próbować?

Prawdopodobieństwo wystąpienia czegoś oczekiwanego zwiększa się proporcjonalnie do częstotliwości podejmowanych prób....

Wczorajsze jutro nie nadejdzie
Wczorajsze jutro nie nadejdzie

Wpis ten mógłbym zawrzeć w jednym zdaniu. Nieważne ile marzysz, ważne...

Więcej w Damsko-męsko
Randki bez zobowiązań
Randki bez zobowiązań

Pewnie niewiele osób słyszało, ale jest coś takiego jak Casual Dating, czyli randki bez zobowiązań. Większość z nas w dzisiejszych...

Zamknij